Piątego dnia pozwoliliśmy sobie na więcej luzu. Chcieliśmy kupić trochę pamiątek i trochę po prostu pobyć w Londynie. Z atrakcji zaplanowałam zwiedzanieThe British Museum. Bezpłatne bilety rezerwowałam wcześniej online i weszliśmy bez kolejki. W każdym praktycznie muzeum musieliśmy przechodzić przez security check, gdzie ochrona sprawdza plecaki. To rutynowa kontrola bezpieczeństwa. Tu też tak było.
Samo muzeum to skarbnica ludzkiej historii ze starożytnymi artefaktami z cywilizacji z całego świata. Jednym z najważniejszych jest Kamień z Rosetty, który odegrał kluczową rolę w rozszyfrowaniu hieroglifów egipskich, będących wcześniej tajemnicą dla naukowców. Jest to granitowy blok zawierający inskrypcję w trzech różnych systemach pisma: hieroglificznym (egipskie pismo obrazkowe), demotycznym (egipskie pismo klinowe) oraz greckim.
Jeśli chodzi o mnie, to jako pasjonatka historii, mogłabym tam zamieszkać :), ale reszta ekipy nie była tak etuzjastycznie nastawiona. Zwiedziliśmy zatem część wystaw ( Starożytny Egipt, Grecja, Rzym i początki Europy ) i po 3 godzinach postanowiliśmy wyjść na obiad. Tym razem zjedliśmy ” na mieście”. Udało nam się trafić do przyjemnego miejsca z włoskim jedzeniem, gdzie smacznie i niedrogo zjedliśmy dania makaronowe.
Potem przeszliśmy do Covent Garden Market. To serce dzielnicy, gdzie można znaleźć różnorodne sklepy, (w tym ikoniczny sklep muminkowy), stoiska z rękodziełem, wyjątkowe produkty, modę, biżuterię i inne atrakcje. Jest to miejsce, gdzie wielu artystów prezentuje swoje talenty- od gry na instrumentach po sztuki walki.
Covent Garden, zdjęcie własne
Potem zrobiliśmy zakupy w Primarku na Oxford Street. To był dobry pomysł, bo zamiast różnych przypadkowych pamiątek, dzieciaki kupiły sobie rzeczy, które mogą wykorzystać. Syn wzbogacił się o saszetkę „nerkę” za £6, a córka kupiła świetną białą bluzę rozpinaną za £9. Ceny korzystne, a mnie cieszy, gdy widzę ich używających te rzeczy na co dzień.
Wkrótce ostatni wpis poświęcony zwiedzaniu Londynu, a potem pojawi się jeszcze podsumowujący koszty i nasze tipy. Poprzednie opisy tu: Day 1&2, Day3 oraz Day4 czekają już na Was, a na Instagramie w zapisanych relacjach znajdziecie więcej zdjęć. Zostawcie ślad po sobie, udostępnijcie ten wpis i pytajcie, jeśli macie wątpliwości 🙂 Dziękuję, że jesteście!
Dzień 4 był MAAAGIIICZNYYYY 🙂 Cały dzień spędziliśmy Warner Bros. Studio w Londynie. No, nie zupełnie w Londynie. Do studia filmowego, gdzie powstawał Harry Potter, trzeba dojechać pociągiem ze stolicy, a potem autobusem rejsowym na miejsce. Ze stacji London Euston do Watford Junction skorzystaliśmy z linii kolejowych London Northwestern Railway (e-bilety rezerwowane i kupione online) , a potem prosto z Watford Junction zabierał nas shuttle bus, bezpłatny autobus rejsowy, który dowozi do studia. Trzeba tylko pokazać bilety. Właśnie! Tu bardzo ważna sprawa. Wejściówki do studia musicie koniecznie rezerwować z dużym wyprzedzeniem. ( Ja kupowałam je w lutym, a zwiedzaliśmy w czerwcu). Za bilet rodzinny ( 2 dorosłych + 2 dzieci do 15 r.ż.) oraz bilet dla osoby dorosłej ( córka ma ukończone 16 lat i w wielu miejscach nie uznaje się żniżek) zapłaciłam £211.50.
wbstudiotour. Zdjęcie własne
Od samego początku, już w autobusie zaczyna się przygoda. Z głośników wydobywa się temat przewodni z filmu, a na ekranach w autobusie dostajemy zajawkę, tego, co zobaczymy. Wyświetlany jest materiał, w którym Tom Felton ( czyli Draco Malfoy) opowiada o studiu i pracy nad filmem.
Na miejscu jest tylko lepiej. Po security check, gdzie sprawdzane są plecaki (naprawdę w bardzo sympatycznej atmosferze), przechodzi się do holu z ogromnym modelem smoka. Kliknij zdjęcie i obejrzyj filmik. Zobacz, jakie kto robi wrażenie!
WB Studio, zdjęcie własne
Tam czeka się w kolejce na wejście do kolejnego pomieszczenia. Uzbrajamy się w cierpliwość, bo kilka razy trzeba swoje odczekać. Następnie przechodzi się do sali kinowej, gdzie oglądamy materiał z udziałem aktorów wcielających się w główne role, którzy opowiadają o pracy nad filmami. A potem już wiele godzin zwiedzania.
Warner Bros. Studio, wejście , zdjęcie własne
Nie będę zdradzała wszystkich tajemnic studia :), ale kilkoma się chętnie podzielę. Warto na początku trasy zabrać od obsługi lub ze stojaków Activity Passport. Jest to bezpłatna książeczka, do której zbiera się pieczątki, rozwiązuje zadania i szuka złotego znicza. Gra terenowa dla zwiedzających 🙂 Trzeba też odgadnąć hasło, które podaje się na samym końcu trasy aby w nagrodę zdobyć „klejnot” dla swojego domu ( ja jestem z Ravenclaw :). Wiecie, że złoty znicz (golden snitch) jest maleńki, więc wyszukanie go w ogromych salach studia było wyzwaniem. Na szczęście personel jest bardzo pomocny i sympatyczny i z chęcią nam dawał wskazówki.
Activity Passport, zdjęcie własne
Oto lista najciekawszych miejsc w studiu (Warner Bros. Studio, zdjęcia własne).
Wielka Sala w Hogwarcie
Diagon Alley (Ulica Pokątna)
Magiczny Autobus Stan Shunpike’a i inne pojazdy znane z książeki i filmów.
Szklarnia Professor Sprout
Wagon Pociągu Ekspresu do Hogwartu i Peron 9 3/4
Gringotts Wizarding Bank
Zakazany Las ( z dwiema trasami – dla lubiących gigantyczne pająki i dla tych, co niekoniecznie :))
No a teraz kilka spraw organizacyjnych.
ZAKUPY: Sklep z pamiątkami jest MAGICZNIE DROGI! My trochę daliśmy się ponieść emocjom i straciliśmy sporo kasy. Moje dzieciaki marzyły o drewnianych różdżkach , ale cena ponad £30 bardzo nas zniechęciła. Dziewczyny kupiły sobie fajne torby z materiału za £6 ( i to polecamy) , a ja przepłaciłam za swoją £12. Synek kupił różdżkę – długopis za £11, a następnego dnia IDENTYCZNĄ widzieliśmy w Primarku za….£1,99. Młodzież kupiła też sobie butterbeer – kremowe „piwo” w butelkach. Bardzo słodki napój.
JEDZENIE: W połowie trasy po około 2-3 godzinach przechodzi się przez kawiarnię z fastfoodami – THE BACKLOT CAFÉ i jest dość DROGO. (menu z cenami tu: ). Tu nic nie kupiliśmy. My mieliśmy nasze lunchboxy z przygotowanymi wcześniej kanapkami i zjedliśmy siedząc na placu na ławeczkach przed kolejną częścią zwiedzania.
Nasz główny posiłek (taką obiadokolację) zjedliśmy po zakończeniu trasy. Jest tam THE FOOD HALL z restauracjami, gdzie można zjeść brytyjskie klasyki ( a więc i Fish&Chips, Bangers & Mash, Chicken, Gammon & Leek Pie), burgery, pizzę i inne. Ceny znośne, porcje też. Menu tu.
CZAS ZWIEDZANIA: Zwiedzaliśmy od 12:00- 17:00, dojazd z Londynu do WB studio zajął nam około 40 min. w jedną stronę (pociąg + autobus).
Warner Bros. Studio, zdjęcie własne
To był wspaniały dzień! Bardzo polecamy nie tylko fanom HP. Mój mąż nie czytał książek i nie ogladał ani jednego filmu, a był zachwycony studiem. Poznajemy bowiem cały proces powstawania filmów, od najmniejszych rekwizytów, poprzez misterną charakteryzację i kostiumy, a na ogromnych salach i technologii skończywszy. Warto!!! Tu link do WB Studio https://www.wbstudiotour.co.uk/
W kolejnym wpisie opowiem o naszym dniu nr 5, tym razem w The British Museum, a po więcej o Londynie zapraszam do poprzednich wpisów (Day 1&2) oraz Day 3 i do zapisanych relacji na Instagramie. Zapraszam!!!
Poniedziałek był trzecim dniem naszego pobytu w Londynie i praktycznie cały był poświecony dwóm atrakcjom. Zwiedzaliśmy Natural History Museum i Science Museum. Pierwsze mieści się w kilku budynkach połączonych parterem. Można wejść głównym wejściem od Cromwell Road. My jednak skorzystaliśmy z wejścia od Exhibition Road, które jest ciekawsze, bo wjeżdża się ruchomymi schodami do „wnętrza Ziemi” i zaczyna się zwiedzanie od części geologicznej muzeum. Mamy więc tu skarby Ziemi, zjawiska naturalne, katastrofy, a także miejsce Ziemi we Wszechświecie. Muzeum posiada ogromną kolekcję ponad 80 milionów obiektów związanych z historią naturalną, obejmujących różnorodne dziedziny, takie jak paleontologia, mineralogia, zoologia i botanika. Znajduje się tu też wielki szkielet dinozaura w korytarzu głównym, model błękitnego wieloryba zawieszony w przestronnej sali oraz prezentacje dotyczące kosmosu i wszechświata. Sam główny budynek, który oddano do użytku w 1881 roku, jest spektakularny sam w sobie. Wstęp jest bezpłatny, ale dobrze zarezerwowawać bilety wcześniej online, żeby nie stać długo w kolejce. Ta zasada ma przełożenie także do innych atrakcji. W restauracji T-Rex (https://www.nhm.ac.uk/content/dam/nhmwww/visit/Eatdrinkandshop/menus/T.rex-Restaurant-Menu-April2022.pdf) w muzeum zjedliśmy pizzę w dość przystępnej cenie. https://www.nhm.ac.uk/visit.html#plan-your-visit
Natural History Museum, zdjęcie własne
Drugim muzeum tego dnia było Science Museum. Tu również wstęp jest bezpłatny, ale warto zarezerwować online, żeby nie stać w kolejkach. Zaczęliśmy zwiedzanie od 13:00 i zwiedzaliśmy do 18:00, czyli do końca, a i tak nie udało nam się zobaczyć wszystkiego. Spokojnie można poświęcić na nie cały dzień. Science Museum w Londynie to wspaniała atrakcja dla miłośników nauki, technologii i odkryć. Jest to jedno z największych i najbardziej znanych muzeów nauki na świecie, poświęcone prezentacji historii nauki i technologii oraz zachęcaniu do zainteresowania się tym obszarem. Dzieci mogą bawić się i uczyć na interaktywnych stacjach, eksperymentować z różnymi zjawiskami fizycznymi i zrozumieć, jak działa świat wokół nich. Wśród eksponatów między innymi moduł dowodzenia misji Apollo 10, która odbyła się w 1969 roku. Była to misja próbna przed lądowaniem na Księżycu w misji Apollo 11. Można zobaczyć także przekrój Jumbo Jeta (Boeinga 747 ) i wiele innych eksponatów. https://www.sciencemuseum.org.uk/visit
Science Museum, zdjęcie własne
Cały dzień w dwóch muzeach był dość wyczerpujący, ale kolejnego dnia czekała na nas tylko jedna atrakcja. Pierwsza płatna, ale warta każdego wydanego pensa. O tym w kojejnym wpisie. Nie możesz tego przegapić! Jeśli chcesz zobaczyć więcej zdjęć z naszego wyjazdu, zapraszam Cię do wyróżnionych relacji na moim Instagramie https://www.instagram.com/stories/highlights/17989070599945624/
W pod koniec czerwca 2023 spędziliśmy rodzinnie tydzień w Londynie. W tej serii wpisów opiszę nasz plan zwiedzania, tipy i wskazówki oraz nasze wpadki, żeby można było ich uniknąć w przyszłości.
Day 1 Arrival, Checking in.
Przylecieliśmy w sobotę i po zakwaterowaniu w ośrodku skautowym https://southlondonscouts.org.uk/ ruszyliśmy na przywitanie miasta. Z miejsca noclegowego do ścisłego centrum (Victoria Station) mieliśmy 15 min. i jeździliśmy liniami kolejowymi https://www.southeasternrailway.co.uk/ ze stacji Sydenham Hill.
Pierwszy dzień zaczęliśmy od klasyków w dzielnicy Westminster zwiedzanych z zewnątrz.
Tu wszędzie poruszaliśmy się pieszo.
Day 2 Buckingham Palace, Changing of the Guard, National Gallery, Westminster Abbey.
Drugiego dnia zaczęliśmy wcześnie, żeby zobaczyć zmianę warty przy pałacu Buckingham. Oficjalnie zmiana warty zaczyna się od 11:00, ale wyczytałam, że najlepiej być już o 9:00, żeby zarezerwować dobre miejce. Nasze było świetne, bo obserwowaliśmy wszystko z Victoria Memorial, pomnika królowej Victorii na wprost pałacu. Był też czas na zrobienie selfie i innych fotek. Uwaga dla podróżujących z dziećmi: nasz dziesięciolatek się nudził czekaniem i samą paradą, więc warto to uwzględnić w planowaniu. Wydarzenie jest oczywiście bezpłatne, nie wymaga żadnych rezerwacji. ALE: odbywa się co drugi dzień i należy sprawdzić, czy danego dnia ma miejsce. https://changing-guard.com/dates-buckingham-palace.html
Buckingham Palace, zdjęcie prywatne
Potem udaliśmy się na Trafalgar Square, gdzie mieści się National Gallery, w której znajduje się imponująca kolekcja dzieł sztuki, w tym arcydzieła renomowanych artystów. Wstęp jest bezpłatny, ale rezerwowałam online wcześniej. Weszliśmy bez kolejek. Galerię Narodową polecam miłośnikom architektury (budynek jest wspaniały), sztuki oraz wszystkim, którzy chcą odpocząć w klimatyzowanym pomieszczeniu z bezpłatnym wi-fi, haha 🙂 https://www.nationalgallery.org.uk/visiting/plan-your-visit
National Gallery , Zdjęcie prywatne
Po drodze zahaczyliśmy też o M&M’s World https://www.mms.com/en-gb na Leicester Square, który był absolutną pomyłką. Bardzo drogo i nic szczególnego. Cukierki M&M w różnych barwach i sklep firmowy z gadżetami. Nie polecam. Za to China Town, gdzie zjedliśmy obiad w azjatyckiej reaturacji, zauroczyło nas barwami i zapachami.
China Town, zdjęcie prywatne
Na koniec zaplanowałam odwiedzenie Westminster Abbey, gdzie koronowany był król Charles III, a książę William i księżniczka Katherine brali ślub. Normalnie wstęp kosztuje 27 GBP od osoby dorosłej, ale my weszliśmy za darmo 🙂 I Wy też możecie. Już Wam zdradzam, w jaki sposób. W niedzielę w opactwie odbywają się nabożeństwa, koncerty i recitale, na które wstęp jest bezpłatny. Zatem nie tylko weszliśmy do świątyni bez opłat, to jeszcze wysłuchaliśmy koncertu organowego. Uwaga: w tej opcji nie można zwiedzać całego kościoła, czy robić zdjęć. Są wyznaczone miejsca, na które obsługa kieruje turystów. Koncert trwał 30 minut i nie ukrywam, że po całym dniu zwiedzania w pełnym słońcu, było miło odpocząć w pięknym miejscu przy muzyce. Tu znalazłam namiary https://www.westminster-abbey.org/worship-music/services-times/organ-recitals
Westminter Abbey, zdjęcie prywatne
Już wkrótce kolejne wpisy z kolejnych dni w Londynie. Zapraszam! 🙂
Kocham ten czas. Zawsze przygotowuję świąteczne lekcje i gdy przeprowadzę je z kilkoma osobami i klasami, to już jestem bardzo wprowadzona w nastrój świąteczny 🙂 Uczniowie i słuchacze szczególnie upodobali sobie piosenki świąteczne. Oczywiście króluje „Last Christmas” Wham (https://youtu.be/E8gmARGvPlI) i „All I Want for Christmas” Mariah Carrey ( https://youtu.be/yXQViqx6GMY). Choć nie jestem ich zwolenniczką, to niezaprzeczalnie ich śpiewanie ćwiczy wymowę, słuchanie i rozumienie. Zdecydowanie wolę mniej popularne, ale absolutnie fenomenalne wykonania coverów świątecznych przez PENTATONIX, którzy towarzyszą nam od wielu dni.
Zacznę od mojej ulubionej i poruszającej „Mary Did You Know” (Mario, czy wiedziałaś?). W tekście narrator pyta Marii, czy wiedziała, że jej maleńki chłopczyk ocali świat, będzie chodził po wodzie, zwróci wzrok niewidomym, a słuch niesłyszącym. Wielokrotnie powtarza, że”your baby boy”- twój syneczek, maleńki chłopiec, jest Panem stworzenia, potężnym, wielkim, wspaniałym.
Tekst
Mary did you know that your baby boy would one day walk on…
Pora odpocząć od gramatyki i zająć się słownictwem. Gdy mówimy o różnych formach spędzania czasu wolnego, możemy posłużyć się wyrażeniami, których używa Sting w utworze wykorzystanym do znakomitego filmu Léon: The Professional Movie z fantastyczną debiutującą wtedy Natalie Portman i Jean Reno. Bohater piosenki rozgrywa talię kart, ale jak to u mistrza Stinga bywa, słowa mają wiele znaczeń… „Shape of my heart” jest tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=pm3rDbXbZRI.
Vocabulary: deal the cards – grać w karty spades- ♠️ clubs- ♣️ diamonds- ♦️ hearts- ♥️ jack of diamonds- walet karo queen of spades – królowa pik ace- as
Jeśli natomiast chcecie grając pouczyć się angielskiego, to dołączam linki do stron, na których
Zacznę od P!nk, która namalowała portret rodzinny, ale nie w pastelowych barwach. Teledysk do Family Portrait jest pełen emocji i świetnej gry aktorskiej. Artystka śpiewa: In our family portrait we look pretty happy, we look pretty normal, let’s go back to that (Na rodzinnym obrazie byliśmy dosyć szczęśliwi i dosyć normalni, wróćmy do tego). Słowo pretty jest użyte w podwójnym znaczeniu, zarówno jako ładnie, ale też dosyć, całkiem. W utworze piosenkarka wraca do dzieciństwa i wspomina kłótnie rodziców i ich rozwód. Padają słowa: It ain’t easy growin up in World War III – nie jest łatwo dorastać w czasie trzeciej wojny światowej; I don’t wanna have to split the holidays I don’t want two addresses – nie chcę mieś dzielonych wakacji i dwóch adresów; I don’t want my mom to have to change her last name– nie chcę, żeby mama zmieniała nazwisko. Jako mała dziewczynka obiecuje też, że się poprawi i zrobi cokolwiek- I promise I’ll be better, Mommy I’ll do anything, żeby tylko rodzice się nie rozstawali. Mum, I will be nicer, I won’t spill the milk at dinner, I’ll do everything right – będę grzeczniejsza, nie rozleję mleka przy obiedzie, wszystko zrobię dobrze.
Vocabulary:
stop crying- przestań płakać
I can’t stand the sound- nie mogę znieść tego dźwięku
To była trudna emocjonalnie piosenka. Ale jest jedną z wielu. O swoich przeżyciach z dzieciństwa opowiada Eminem. Zabrał się za porządki i sprząta w szafie, gdzie poupychał traumatyczne wspomnienia dotyczące przemocy, uzależnienia matki, tułaczki po systemach opieki. Cleanin’ Out My Closet zaczyna się od Have you ever been hated or discriminated against?I have.– Czy kiedykolwiek cię nienawidzono lub dyscryminowano? Mnie tak. Potem artysta opowiada o porzuceniu przez ojca, o celowym wywoływaniu chorób u niego przez matkę, a także zapewnia, że swojej córki nigdy nie skrzywdzi. Jednocześnie raper jest pełen sprzeczności, bo na zmianę przeprasza matkę, że ją skrzywdził i doprowadził do łez, by za chwilę ją wulgarnie określać. Biografię Eminema można przeczytać tu: https://www.biography.com/musician/eminem i dowiedzieć się, że w dorosłym życiu procesował się z matką. Tekst utworu tu: https://genius.com/4025964
Vocabulary:
skeletons – szkielety
expose- odsłonić, obnażyć
on second thought- po przemyśleniu
for Hailie’s sake- dla dobra Hailie
welcome y’all to The Eminem Show – witam was wszytkich w Eminem Show
Take a second to listen ‚fore you think this record is dissin’,- Posłuchaj, zanim pomyślisz, że to nagranie obraża
whole life – całe życie
I was made to believe I was sick -Byłem zmuszony wierzyć, że jestem chory
phoney, – oszust, sztuczny
you won’t admit you was wrong – nie przyznasz, że się myliłaś
Maj i czerwiec to czas rodzinnych imprez, pikników, festynów. W tym roku pandemia i obostrzenia nie pozwalają na świętowanie Dnia Matki, Dnia Dziecka i Dnia Ojca tłumnie. Mimo tego wielu stara się uroczyście rodzinnie spędzić te dni. Ten wpis jednak nie będzie cukierkowo- landrynkowy. Bo czas izolacji, zdalnej edukacji i niepewności stanowi ogromne obciążenie dla wszystkich, instagramowych i youtubowych rodzin też. Ostatnio wstrząsnęła mną wiadomość o amerykańskiej rodzinie, która adoptowała dwuletniego chłopczyka z Chin i po 2 latach wychowywania go, „znaleźli mu nowy dom” (rehome), ponieważ okazał się za trudny (miał Zespół Aspergera), co ogłosili na youtube. Internauci wytknęli im, że wiedzieli o stanie zdrowia chłopca, o czym informowali we wcześniejszych filmach, ale „zagrali” na adopcji i zdobyli majątek wykorzystując chłopca.
Relacje rodzinne bywają trudne, dla każdego. I o tym będzie ten wpis. O rodzinie w piosenkach. Bez polewy czekoladowej.
Zaczynamy ;). Piosenka, która zaledwie dwukrotnie znalazła się na liście koncertowej (https://www.metallica.com/songs/song-34669.html )Metalliki, która przecież gra setkę koncertów rocznie! Dlaczego? Bo mówi o szalenie skomplikowanej relacji wokalisty z matką, która z powodów religijnych odmówiła leczenia choroby nowotworowej i osierociła szesnastoletniego Jamesa Hetfielda. Artysta mówi o związaniu z mamą, o tym, że powinien pójść własną drogą, ale nie potrafi się uwolnić. W refrenie śpiewa:
Let my heart go (uwolnij moje serce) Let your son grow (pozwól dorosnąć synowi) Or let thisheart be still (lub pozwól temu się uspokoić). Dalej mówi: wild blood in my veins – dzika krew w żyłach, ale: apron strings around my neck – sznurki od fartucha dookoła szyi, czyli themark that still remains – ślad, który nadal pozostaje. I najmocniejsze w tekście: you gave me your emptiness I now take to my grave– dałaś mi twoją pustkę i ją zabieram do grobu.
Posłuchajcie.
Vocabulary:
Mama said– mama mawiała; mama mówiła
Mama, she has taught me well– mama dobrze mnie wyuczyła
„Son, your life’s an open book, don’t close it ‚fore it’s done” – synu, twoje życie jest otwartą książką, nie zamykaj jej zanim się nie dokona
„The brightest flame burns quickest” – najjaśniejszy płomień spala się najszybciej
forgiveness – wybaczenie
I’m not all you wished of me – nie jestem taki, jakim sobie mnie życzyłaś.
I need your arms to welcome me but a cold stone’s all I see – potrzebuję twych rąk by mnie powitały, ale widzę tylko zimny głaz.
Kolejna propozycja nie dotyczy relacji rodzinnych wprost. A jednak Freddie Mercury w arcydziele muzyki współczesnej cały czas zwraca się do matki. Prosi o pomoc, o wybaczenie. Mama, ooh, didn’t mean to make you cry, – mamo, nie chciałem sprawić, żebyś płakała.
Vocabulary:
put a gun against his head – przyłożyłem pistolet do jego głowy
pulled my trigger – pociągnąłem za spust
carry on– kontynuuj
If I’m not back again this time tomorrow, carry on, carry on, as if nothing really matters – jeśli mnie nie będzie o tej porze jutro, żyj tak, jakby nic ważnego się nie stało.
Mama,(…), I don’t wanna die I sometimes wish I’d never been born at all. – nie chcę umierać, czasem chciałbym się w ogóle nie narodzić.
I tak „Piece by Piece” – kawałek po kawałku przechodzimy do piosenek o ojcach. Kelly Clarkson brutalnie rozlicza swojego z porzucenia jej jako sześciolatki, a potem powrotu, gdy już „zasłużyła na jego miłość” (Your love isn’t free, it has to be earned”) Back then I didn’t have anything you needed so I was worthless– Wtedy nie miałam niczego, co by ci się przydało, więc byłam bezwartościowa. Artystka porównuje jej wspomnienia z tymi, które będzie mieć jej córka ze swoim ojcem, partnerem piosenkarki: she will never have to wonder her worth because unlike you I’m going to put her first – nigdy nie będzie musiała zastanawiać się nad własną wartością ponieważ w przeciwieństwie do ciebie, postawię ją na pierwszym miejscu.
He’ll never walk away, – on nigdy nie odejdzie, He’ll never break her heart– nie złamie jej serca He’ll take care of things, he’ll love her – zajmie się wszystkim, kocha ją
A mancan be kind and the father could stay – Mężczyzna może być dobry, a ojciec mógłby zostać
Vocabulary
I traveled fifteen hundred miles to see you I begged you to want me, but you didn’t want to – podróżowałam 1500 mil by cię zobaczyć błagając byś mnie zechciał, ale nie chciałeś.
he collected me up off the ground – pozbierał mnie z ziemi/ podłogi
abandoned things – porzuciłeś rzeczy
filled the holes that you burned in me- wypełnił dziury, które wypaliłeś we mnie
ask for money – prosić o pieniądze
take care of – opiekować się
restore faith- odbudować wiarę,
words fall flat – słowa nic nie znaczą
I fell far from the tree – spadłam daleko od jabłoni
Następna już bardziej pozytywna. Choć tato lubił whiskey w herbacie i z ręką na Biblii polerował strzelbę, nauczył córkę, żeby była silna, walczyła, troszczyła się o rodzinę i uważała na kłopoty (facetów), a w razie czego, ma strzelać (shoot). My daddy warned me about men like you He said baby girl he’s playing you – Tatuś ostrzegał mnie przed takimi, jak ty. Mówił: Córciu! On się tobą bawi!
Uwielbiam ten utwór za jego przewrotność! Każdy tato powinien tak wspierać córkę. Napisana przez m.in. Beyonce, a zaśpiewana wspólnie Dixie Chicks. W sieci jest też cover tej piosenki z ubóstwianego przez młodzież serialu „Riverdale”. https://youtu.be/-Wd7Qo-6GVY/. Kto orientuje się w serialu (moja córka ma 13 lat, jestem na bieżąco 🙂 ), wie, że Veronica Lodge (grana przez Camilę Mendes) nie ma łatwego życia z ojcem.
Vocabulary:
Came into this world- przyszłam na świat
Daddy’s little girl – córeczka tatusia
Tough girl – twarda dziewczyna
head held high- głowa trzymana wysoko
I na koniec K’s choice z piosenką „Dad”. Artystka śpiewa o trudnych relacjach z tatą, z którym nie zawsze się rozumieli, ale po latach doceniła jego obecność w życiu i zrozumiała troskę o siebie. I o tym, że bardzo trudno rodzicowi powiedzieć, że kocha swoje dziecko, że czasem nie wie jak to powiedzieć. Ale był przy niej.
Third Conditional- Trzeci okres warunkowy określa nierealną przeszłość i jej rozpamiętywanie. Przecież to, co było – minęło i nie wróci, ale tu pozostawiamy sobie miejsce na „gdybanie”. If I had known the answers for the test, I would have passed it very good. (Gdybym znała odpowiedzi do testu, to bym go bardzo dobrze zdała). Utwór, który fantastycznie ilustruje ta strukturę doczekał się coveru znakomitej Adele.
Tryby/ okresy warunkowe to struktury gramatyczne, na które z pewnością traficie. Dziś o First Conditional, czyli pierwszym, używanym do mówienia o sytuacjach, które z dużym prawdopodobieństwem wydarzą się w przyszłości. If Kacper goes to Paris, he will see The Eiffel Tower. (jeśli…, to….). UWAGA! W części zdania z IF NIE MOŻEMY użyć „will”. Dlaczego nie? Bo nie :P. (Pamiętacie z lekcji? 🙂 ) Bruno Mars śpiewa o sile przyjaźni i o tym, że przyjaciele mogą na siebie liczyć. Task 1. Ze strony podanej poniżej wybierz odpowiedni dla siebie poziom i uzupełnij słowa piosenki. https://www.lyricsgaps.com/…/mo…/1468/Bruno+Mars/Count+On+Me Task 2. Wykonaj ćwiczenia ze strony: https://www.ang.pl/…/first-conditional-pierwszy-okres-warun… A piosenka tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=4JNtAtGGN
Poniżej mój tablet- wirtualna tablica ze zbiorem zadań i ćwiczeń między innymi z 1 trybem warunkowym.
A poniżej moje 2 lekcje wprowadzające 1 tryb w klasie 6. To moje początki „jutubowania”, dziś ten film nagrałabym inaczej i mniej byłoby yyyyyy…. ;), ale cały czas się uczę jak uczyć online 🙂